Rozczarowanie rozczarowaniem

A co gdy przekręcamy fakt zanim zdążymy go poznać? Co gdy rzeczywistość zniekształcamy poprzez brudne okulary zazdrości? A co gdy rzeczywistość stoi u drzwi i liczy na zrozumienie lecz boi się wyciągnąć rękę na zgodę? Co gdy w ten sposób przyzna się do uczuć, których nikomu nie może zdradzić? Otóż nic. Nic. Nie pukaj do mych drzwi nie przyznawaj się do niczego, nie płacz i nie tęsknij. Po prostu spytaj się “co słychać?” lub “jak się masz?”. To gryzie nas oboje.

Zakończenie

Kończę z tym blogiem. Nie chciałaś czytać, więc nie ma sensu go dalej trzymać. Nie potrzebujesz mnie i moich uczuć, ja nie potrzebuję tego bloga. Od jutra rozpoczynam nowy rozdział - swoją drogą ciekawa data. Mam nowy pomysł na kolejne dni, miesiące, może lata. Nie mogę powiedzieć, że Ciebie w nim nie ma, bo jesteś i będziesz jeszcze jakiś czas. Jeszcze jakiś czas będziemy się spotykać. Ale o tym pomyśle nikt się nie dowie, a już na pewno nikt nie skojarzy mnie z nim. A tak na zakończenie zacytuję Marka Twaina “Rozczarowania trzeba palić, a nie balsamować”. Więc palę za sobą wszelkie wspomnienia po Tobie.

-

Coś Cię trapi, jesteś na coś zła, ale ja nie wiem na co. Nie chcesz się przyznać, a ja nie potrafię zgadnąć. Raz myślę sobie, że jesteś za na mnie i na K. że tak to wyszło i się do nas nie odzywasz, a za chwilę, że jesteś zła na swoją siostrę, że nie chce się zaopiekować małą A. i z tego powodu nie jedziesz na week. Jest jeszcze trzecia możliwość, myślisz, że Cię specjalnie oszukałem z tym moim wyjazdem i Ty podjęłaś złą decyzję, ale już ciężko odkręcić sprawę i jesteś na to zła…

Dziś.

Nie wyprosiłem łaski zbawienia dla siebie. Dziś wielkie i bardzo ważne dwa spotkania a ja siedzę i myślę o Tobie. W sumie to nie myślę, bo nie ma już o czym, ale jak echo po głowie tłucze się Twoje imię. Nic to idę posiedzieć w zamyśleniu na tych spotkaniach.

Ciekawość

Ciekawi mnie ten Twój nowy kolor, jaki będzie? Czy to zachód słońca, czyli zmęczona całodziennym blaskiem niknąca w błękicie morza i tam odpoczywająca purpura? A może świeżutki, blado zaczerwieniony, wschodzący dopiero, a jakże piękny, bo przez tak niewielu oglądany świt niemal? Jaki by nie był i tak będzie jedynie Cię zdobił. Będzie dodatkiem, zmysłowym akcentem do Twojej duszy, która jest wartością największą samą w sobie. Osobowość Twoja przybraną w ten kolor nie zmieni się przez to, a dla mnie pozostaniesz i tak Tą Którą Ukochałem Naprzeciw Wszystkiemu.

Niemniej, z niecierpliwością czekam na Twój powrót… I z serdeczną radością na jednym a z duszą na drugim ramieniu Cię przywitam. Przed taką czy inną Tobą znów otworzę serce, do nóg rzucę kwiaty i czołem dotykając stóp o łaskę zbawienia poproszę.

Za dużo wahań

Czemu ja się tak waham? Powinienem śmiało dążyć do tego na co ma ochotę. Tak jak zawsze… Ale nie z Tobą, nie potrafię, za dużo myślę, roztrząsam, zastanawiam się. Po co, na co, czy chcesz, czy lubisz, czy Ci się podoba, czy się uśmiechasz, czy martwisz, czy złościsz, czy tylko udajesz…

Dobrze wiesz, że myślenie mi nie wychodzi.

Daj mi jakiś znak. Złap moje rozbiegane myśli, okiełznaj je, dosiądź i skieruj na właściwą drogę. Jeżeli trzeba nie żałuj bata, niech pędzą galopem. A gdy znów uznasz, że się zagalopowały - daj im odpocząć w Twoich włosach, niech się wykąpią w Twoich uśmiechach i wysuszą w blasku oczu, w promieniach rzęs.

Moja chora wyobraźnia

Przepraszam za nią. Nic więcej nie mogę zrobić. Tak bym chciał mieć Cię teraz blisko, ehh. I żałuję, że dopiero tak późno przyjrzałem się dziś Tobie. Twoje nowe kolczyki, naprawdę są urocze… Pięknie harmonizują z oczami. Sprawiają, że wzrok na chwile opuszcza Twoje oczy, ześlizguje się po policzkach. Zatrzymuje się na moment na kolczykach i po chwili przez pełne usta wraca po linii noska prosto do oczu. Kocham w nie patrzeć.

Teraz moja dusza ma barwę błękitu z domieszką bursztynowego blasku. Błękit to barwa nadziei a w bursztynie zaklęta jest moja miłość. Zamknę ją tam na wieki i nie pozwolę by coś ją znów zakłóciło.

Kocham Cię i uczę się ufać.

.

Mogę Cię kochać nie oczekując nic w zamian…
Ale nie potrafię siedzieć spokojnie gdy
wszystko mi mówi, że jestem idiotą robiąc to dalej.

Kaplica

Jak do przydrożnej kaplicy
niosę swoje prośby do Ciebie
i błagania
Tobie jest obojętne, kto
je składa
Wielu przychodzi i odchodzi,
nikogo nie masz czyich
próśb specjalnie wysłuchujesz.
Można przynieść kwiaty,
inne drobiazgi,
żale wylać i o wysłuchanie prosić.
Uwielbieniem Cię darzą wierni,
ale to wszystko kaplica.

“To niech tak bedzie”

Ani krzty dumy czy odwagi by powiedzieć prawdę. To niech tak będzie.
A co do działania, to mogłabyś mnie zamordować, zadziała szybciej i mniej boleśnie.

« Poprzednie wpisy