Moja chora wyobraźnia

Przepraszam za nią. Nic więcej nie mogę zrobić. Tak bym chciał mieć Cię teraz blisko, ehh. I żałuję, że dopiero tak późno przyjrzałem się dziś Tobie. Twoje nowe kolczyki, naprawdę są urocze… Pięknie harmonizują z oczami. Sprawiają, że wzrok na chwile opuszcza Twoje oczy, ześlizguje się po policzkach. Zatrzymuje się na moment na kolczykach i po chwili przez pełne usta wraca po linii noska prosto do oczu. Kocham w nie patrzeć.

Teraz moja dusza ma barwę błękitu z domieszką bursztynowego blasku. Błękit to barwa nadziei a w bursztynie zaklęta jest moja miłość. Zamknę ją tam na wieki i nie pozwolę by coś ją znów zakłóciło.

Kocham Cię i uczę się ufać.

Kocham Cię

Kocham Cię na swój specyficzny sposób,
kocham z wyboru
kocham bo chcę
kocham bo jesteś tego warta.
Ale muszę to robić w ten
a nie inny sposób.
Muszę.
A tak bardzo boję się
na idiotę wyjść.

.

Mogę Cię kochać nie oczekując nic w zamian…
Ale nie potrafię siedzieć spokojnie gdy
wszystko mi mówi, że jestem idiotą robiąc to dalej.

Kaplica

Jak do przydrożnej kaplicy
niosę swoje prośby do Ciebie
i błagania
Tobie jest obojętne, kto
je składa
Wielu przychodzi i odchodzi,
nikogo nie masz czyich
próśb specjalnie wysłuchujesz.
Można przynieść kwiaty,
inne drobiazgi,
żale wylać i o wysłuchanie prosić.
Uwielbieniem Cię darzą wierni,
ale to wszystko kaplica.

“To niech tak bedzie”

Ani krzty dumy czy odwagi by powiedzieć prawdę. To niech tak będzie.
A co do działania, to mogłabyś mnie zamordować, zadziała szybciej i mniej boleśnie.