21:08
maj 8 (czwartek), 2008 @ 21:24 (Uncategorized)
Tags: Życie
Ja chyba już oszalałem, albo tak mocno się zakochałem. Wściekam się o coś czego być może nie ma. Nie wiem, bo to zbyt ciężkie do uwierzenia. Siedzę w świetle żarówki i piszę i czekam. Piszę bo muszę znaleźć ujście dla emocji, a czekam, oczywiście na Ciebie. Pragnę kilku słów, które jak plaster na zbite kolano, złagodzą ból. Zetrą z policzków łzy co rzekami dwoma płyną. Słów, które zapalą na nowo nadzieję w oczach.
Lecz pomimo, że wsłuchuję się w ciszę nie słyszę nic, nic nie widzę. Sprawdzam co chwilę, może jesteś. Nie ma Cię… i co ciekawe jego też. Już zadra i ból podsuwają obrazy was dwojga, razem. Znów łzy się rozlewają, chłód ogarnia serce. Drżącymi rękoma klepię literka po literce. Słowa mi się plączą, wyrazy w rymy układają. Nie chce mi się tego formatować, bo wiersze tylko udają.
I gdzieś tam w potokach żalu, ujrzałem coś co otuchy mi dodało. Nie powiem Ci co to było, zgadnij sama. Proszę Cię, daj mi otuchy jutro, zrób to z samego rana. Nie każ mi się pałętać na krawędzi strachu, dziś o mało nie spadłem zupełnie, a nie wiem co jutro ze mną będzie.