maj 16 (piątek), 2008 @ 10:05 (Uncategorized)
Coś Cię trapi, jesteś na coś zła, ale ja nie wiem na co. Nie chcesz się przyznać, a ja nie potrafię zgadnąć. Raz myślę sobie, że jesteś za na mnie i na K. że tak to wyszło i się do nas nie odzywasz, a za chwilę, że jesteś zła na swoją siostrę, że nie chce się zaopiekować małą A. i z tego powodu nie jedziesz na week. Jest jeszcze trzecia możliwość, myślisz, że Cię specjalnie oszukałem z tym moim wyjazdem i Ty podjęłaś złą decyzję, ale już ciężko odkręcić sprawę i jesteś na to zła…
Comments
maj 12 (poniedziałek), 2008 @ 12:31 (Uncategorized)
Nie wyprosiłem łaski zbawienia dla siebie. Dziś wielkie i bardzo ważne dwa spotkania a ja siedzę i myślę o Tobie. W sumie to nie myślę, bo nie ma już o czym, ale jak echo po głowie tłucze się Twoje imię. Nic to idę posiedzieć w zamyśleniu na tych spotkaniach.
Comments
maj 10 (sobota), 2008 @ 20:57 (Uncategorized)
Tags: Kolor, Kwiaty, Miłość, Słońce, Włosy, Zbawienie
Ciekawi mnie ten Twój nowy kolor, jaki będzie? Czy to zachód słońca, czyli zmęczona całodziennym blaskiem niknąca w błękicie morza i tam odpoczywająca purpura? A może świeżutki, blado zaczerwieniony, wschodzący dopiero, a jakże piękny, bo przez tak niewielu oglądany świt niemal? Jaki by nie był i tak będzie jedynie Cię zdobił. Będzie dodatkiem, zmysłowym akcentem do Twojej duszy, która jest wartością największą samą w sobie. Osobowość Twoja przybraną w ten kolor nie zmieni się przez to, a dla mnie pozostaniesz i tak Tą Którą Ukochałem Naprzeciw Wszystkiemu.
Niemniej, z niecierpliwością czekam na Twój powrót… I z serdeczną radością na jednym a z duszą na drugim ramieniu Cię przywitam. Przed taką czy inną Tobą znów otworzę serce, do nóg rzucę kwiaty i czołem dotykając stóp o łaskę zbawienia poproszę.
Comments
maj 10 (sobota), 2008 @ 14:45 (Uncategorized)
Tags: Myśli
Czemu ja się tak waham? Powinienem śmiało dążyć do tego na co ma ochotę. Tak jak zawsze… Ale nie z Tobą, nie potrafię, za dużo myślę, roztrząsam, zastanawiam się. Po co, na co, czy chcesz, czy lubisz, czy Ci się podoba, czy się uśmiechasz, czy martwisz, czy złościsz, czy tylko udajesz…
Dobrze wiesz, że myślenie mi nie wychodzi.
Daj mi jakiś znak. Złap moje rozbiegane myśli, okiełznaj je, dosiądź i skieruj na właściwą drogę. Jeżeli trzeba nie żałuj bata, niech pędzą galopem. A gdy znów uznasz, że się zagalopowały - daj im odpocząć w Twoich włosach, niech się wykąpią w Twoich uśmiechach i wysuszą w blasku oczu, w promieniach rzęs.
Comments
maj 9 (piątek), 2008 @ 22:31 (Uncategorized)
Tags: Miłość, Pragnienie, Tęsknota, Życie
Przepraszam za nią. Nic więcej nie mogę zrobić. Tak bym chciał mieć Cię teraz blisko, ehh. I żałuję, że dopiero tak późno przyjrzałem się dziś Tobie. Twoje nowe kolczyki, naprawdę są urocze… Pięknie harmonizują z oczami. Sprawiają, że wzrok na chwile opuszcza Twoje oczy, ześlizguje się po policzkach. Zatrzymuje się na moment na kolczykach i po chwili przez pełne usta wraca po linii noska prosto do oczu. Kocham w nie patrzeć.
Teraz moja dusza ma barwę błękitu z domieszką bursztynowego blasku. Błękit to barwa nadziei a w bursztynie zaklęta jest moja miłość. Zamknę ją tam na wieki i nie pozwolę by coś ją znów zakłóciło.
Kocham Cię i uczę się ufać.
Comments
maj 9 (piątek), 2008 @ 13:55 (Nieproza)
Kocham Cię na swój specyficzny sposób,
kocham z wyboru
kocham bo chcę
kocham bo jesteś tego warta.
Ale muszę to robić w ten
a nie inny sposób.
Muszę.
A tak bardzo boję się
na idiotę wyjść.
Comments
maj 9 (piątek), 2008 @ 12:23 (Uncategorized)
Mogę Cię kochać nie oczekując nic w zamian…
Ale nie potrafię siedzieć spokojnie gdy
wszystko mi mówi, że jestem idiotą robiąc to dalej.
Comments
maj 9 (piątek), 2008 @ 11:28 (Uncategorized)
Jak do przydrożnej kaplicy
niosę swoje prośby do Ciebie
i błagania
Tobie jest obojętne, kto
je składa
Wielu przychodzi i odchodzi,
nikogo nie masz czyich
próśb specjalnie wysłuchujesz.
Można przynieść kwiaty,
inne drobiazgi,
żale wylać i o wysłuchanie prosić.
Uwielbieniem Cię darzą wierni,
ale to wszystko kaplica.
Comments
maj 9 (piątek), 2008 @ 7:45 (Uncategorized)
Ani krzty dumy czy odwagi by powiedzieć prawdę. To niech tak będzie.
A co do działania, to mogłabyś mnie zamordować, zadziała szybciej i mniej boleśnie.
Comments
maj 8 (czwartek), 2008 @ 21:24 (Uncategorized)
Tags: Życie
Ja chyba już oszalałem, albo tak mocno się zakochałem. Wściekam się o coś czego być może nie ma. Nie wiem, bo to zbyt ciężkie do uwierzenia. Siedzę w świetle żarówki i piszę i czekam. Piszę bo muszę znaleźć ujście dla emocji, a czekam, oczywiście na Ciebie. Pragnę kilku słów, które jak plaster na zbite kolano, złagodzą ból. Zetrą z policzków łzy co rzekami dwoma płyną. Słów, które zapalą na nowo nadzieję w oczach.
Lecz pomimo, że wsłuchuję się w ciszę nie słyszę nic, nic nie widzę. Sprawdzam co chwilę, może jesteś. Nie ma Cię… i co ciekawe jego też. Już zadra i ból podsuwają obrazy was dwojga, razem. Znów łzy się rozlewają, chłód ogarnia serce. Drżącymi rękoma klepię literka po literce. Słowa mi się plączą, wyrazy w rymy układają. Nie chce mi się tego formatować, bo wiersze tylko udają.
I gdzieś tam w potokach żalu, ujrzałem coś co otuchy mi dodało. Nie powiem Ci co to było, zgadnij sama. Proszę Cię, daj mi otuchy jutro, zrób to z samego rana. Nie każ mi się pałętać na krawędzi strachu, dziś o mało nie spadłem zupełnie, a nie wiem co jutro ze mną będzie.
Comments